Co wiemy o skutkach powodzi w Nepalu i Tybecie?

Policjanci niosą starszą osobę poszkodowaną w powodzi w nepalskim dystrykcie Nuwakot

Źródło zdjęcia, Reuters

Data publikacji
Czas czytania: 4 min

Gwałtowne powodzie i zejście błotnej lawiny na pograniczu Nepalu i Tybetu doprowadziły do rozległych zniszczeń i śmierci lub zaginięcia setek osób.

Nepalskie władze mówią o ponad 990 zaginionych i co najmniej 332 ofiarach śmiertelnych. Akcję ratunkową utrudniają utrzymujące się opady deszczu.

Po tybetańskiej stronie zaginęło co najmniej 558 osób; potwierdzono trzy ofiary śmiertelne - choć pozostaje niejasne, czy dane z Nepalu i Tybetu nie pokrywają się.

Władze spodziewają się, że liczba ofiar może znacznie wzrosnąć.

Według nepalskich urzędników zaginęły setki obcokrajowców. Polskie MSZ podaje, że nie ma obecnie informacji o poszkodowanych lub zaginionych Polakach.

Co wiemy do tej pory?

Co spowodowało katastrofę?

Widok z lotu ptaka na zalany brzeg rzeki w miejscowości Trishuli Bazar w nepalskim dystrykcie Nuwakot. Niektóre budynki są częściowo zanurzone w błotnistej wodzie. 26 sierpnia 2026 r.

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images

Podpis zdjęcia, Zalane budynki w nepalskim dystrykcie Nuwakot

Minister spraw zagranicznych Nepalu informował wcześniej, że tuż przed katastrofą doszło do trzęsienia ziemi blisko granicy Tybetu z Nepalem. Sugerował, że to ono mogło być przyczyną błotnego osuwiska.

Amerykańska Służba Geologiczna (USGS) twierdzi natomiast, że powodzie zostały wywołane przez „zawalenie się lodowca i spływające gruzy". Eksperci boją się, że zalegający w rzekach gruz może spowodować drugą falę powodzi.

Potężna fala błota i gruzów ruszyła ku miastom na północy Nepalu i obszarom popularnych wśród turystów i pielgrzymów. Granica leży około 64 km na północ od stolicy kraju, Katmandu.

Na nagraniach miejscowych błotna lawina zmiata budynki, drogi i pojazdy w nepalskim dystrykcie Nuwakot.

Wystąpiły też gwałtowne powodzie w pobliżu rzek Bhote Koshi, Trishuli i Narayani.

Budynek częściowo zanurzony w błotnistej wodzie. Na drugim planie pas gęstej roślinności. 26 sierpnia 2026 r.

Źródło zdjęcia, Anadolu via Getty Images

Podpis zdjęcia, Miejscowi uciekali przed niosącą gruzy błotną lawiną

Pojawiły się też doniesienia o ofiarach śmiertelnych po tybetańskiej stronie granicy.

Według nepalskich władz wśród zaginionych jest 178 obywateli Indii, 127 osób z Nepalu, 65 Amerykanów, 35 Australijczyków oraz 33 Brytyjczyków.

Według polskiego MSZ nie ma informacji o poszkodowanych lub zaginionych Polakach. MSZ powiedziało dziennikarzom, że konsul RP w Nowym Delhi i konsul honorowy w Katmandu na bieżąco monitorują sytuację.

'Żywioł porwał na moich oczach członków rodziny'

Miejscowa kobieta, która przeżyła powódź. Czarnowłosa kobieta w średnim wieku jest ubrana w jasnozieloną bluzkę. Na środku czoła ma czerwony, okrągły symbol religijny

BBC rozmawiało z mieszkańcami nepalskiego dystryktu Nuwakot, którzy przeżyli katastrofę.

„Żywioł porwał na moich oczach członków mojej rodziny," opowiada Kalpana Malla z Nuwakot.

Kobieta mówi, że zaginął jej ojciec, matka, siostra i dzieci siostry.

„Nie zdołali uciec przed powodzią; nie mieli absolutnie żadnych szans," dodaje. „Ta powódź zabrała nam wszystko. Mój syn i ja wspięliśmy się na dach i przeżyliśmy, choć nie potrafię wyjaśnić, jak".

Jej syn, Sugam Malla, mówi, że uratował matkę, ciągnąc ją mocno za rękę.

„Wcześniej dałem siostrze mój telefon. Chciałem, by była bezpieczna i mogła wezwać pomoc. Teraz nie mogę się z nią skontaktować. Telefon jest wyłączony. Boję się, że porwała ją woda".

Inna kobieta, Goma Pandit, powiedziała, że powódź zabrała jej bawoły i całe pozostałe bydło.

„Woda zmyła również moje pola uprawne. Dziesięć worków nasion gorczycy, tony kukurydzy i nieobranego ryżu - wszystko przepadło. Nie zostało nic".

Zawalony dom, zaginiona siostra

Mężczyzna, który przeżył powódź, siedzi na kanapie na tle białej ściany. Nosi okulary w czarnych oprawkach i ma smutny, zamyślony wyraz twarzy.

Źródło zdjęcia, Sonam Dorjee

Podpis zdjęcia, Sonam Dorjee ledwie uniknął katastrofy w drodze do stolicy Nepalu, Katmandu

Sonam Dorjee z nepalskiego dystryktu Rasuwa prowadzi wędrówki górskie dla zagranicznych turystów. Powiedział BBC, że powódź dotarła do jego rodzinnej wsi około godz. 09:00 czasu lokalnego (około 05:00 polskiego).

Godzinę wcześniej Sonam wyjechał samochodem do Katmandu.

Jednak jego siostra, Dechen Tamang, zaginęła wraz z mężem i innymi członkami rodziny.

Sonam mówi, że wyjeżdżając, słyszał odgłosy powodzi.

„Brzmiało to jak trzęsienie ziemi," mówi. „Mój dom się zawalił… Widziałem zdjęcie".

Opowiada o „nagłej i niszczycielskiej" powodzi.

„Wielu ocalałych zostało bez dachu nad głową. Potrzebują pilnej pomocy ratowniczej i ewakuacji, a także żywności, tymczasowego zakwaterowania i opieki medycznej".

Sonam modli się, by służby odnalazły jego siostrę żywą. „Mamy nadzieję, że szansa wynosi 10%," mówi.

Jak zareagowały władze?

Dwóch ratowników podtrzymuje osobę siedzącą w łyżce koparki. Pojazd jedzie po błotnistej drodze.

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images

Premier Nepalu oświadczył, że „cały naród jest w szoku, jest głęboko zasmucony". Stwierdził, że nepalskie i chińskie władze będą koordynować działania ratunkowe.

Prezydent Chin Xi Jinping wezwał do „wszechstronnych" działań poszukiwawczych. Obiecał wzmocnienie systemów monitorowania i wczesnego ostrzegania, by zapobiec skutkom wtórnym katastrofy.

Narendra Modi, premier sąsiednich Indii, oświadczył, że jego rząd jest „gotowy udzielić Nepalowi wszelkiego rodzaju pomocy humanitarnej".

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Opracowanie: Joanna Kozłowska