Właściciel OnlyFans dostał przed śmiercią ponad 700 mln dolarów dywidend

Telefon z logo OnlyFans na ekranie

Źródło zdjęcia, NurPhoto / Getty Images

Podpis zdjęcia, Platforma oferuje różne materiały dostępne za opłatą: oprócz treści dla dorosłych są wśród nich filmy kulinarne i fitness
    • Autor, Emer Moreau
    • Stanowisko, Reporterka ds. biznesu
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 3 min

Właściciel platformy OnlyFans, który zmarł na raka na początku roku, otrzymał przed śmiercią dywidendy przewyższające 700 mln dolarów (ok. 2,58 mld zł).

Brytyjska spółka Fenix International Ltd, do której należy OnlyFans, poinformowała w raporcie rocznym, że w ubiegłym roku osiągnęła 714 mln dolarów (ok. 2,63 mld zł) zysku przed opodatkowaniem. To o 5% więcej niż w 2024 r.

Platforma oferuje różne treści dostępne za opłatą, od materiałów kulinarnych po filmy fitness.

Najbardziej znana jest jednak z treści pornograficznych. Według wielu komentatorów zmieniła internetowy rynek treści dla dorosłych, umożliwiając twórcom bezpośredni kontakt z subskrybentami.

Leonid Radvinsky, który zmarł na początku roku w wieku 43 lat, kupił serwis od jego brytyjskich założycieli w 2018 r.

OnlyFans zatrudnia zaledwie 47 osób. Tak rentowne firmy rzadko mają tak niewielką liczbę pracowników.

Dla porównania: brytyjski gigant handlowy Marks & Spencer, zatrudniający ponad 65 tys. osób, osiągnął w zeszłym roku zysk 671 mln funtów (ok. 3,37 mld zł).

Z raportu Fenix International wynika, że za rok zakończony 30 listopada 2025 r. spółka wypłaciła 535 mln dolarów (ok. 1,97 mld zł) dywidend. Między tą datą a 26 marca 2026 r. wypłacono kolejne 174 mln dolarów (ok. 641 mln zł).

Urodzony w Ukrainie i wychowany w USA Radvinsky zmarł 23 marca. Obecną właścicielką spółki jest jego żona, Yekaterina „Katie" Chudnovsky.

Platforma zyskała ogromną popularność podczas pandemii Covid-19. Zaledwie trzy lata później Radvinsky trafił na listę miliarderów magazynu Forbes.

Serwis umożliwia twórcom i odbiorcom bezpośredni kontakt przez transmisje na żywo, spersonalizowane wiadomości oraz zdjęcia i filmy tworzone na życzenie.

Platforma pobiera 20-procentową prowizję od wszystkich płatności.

W 2025 r. serwis miał 132 mln płacących subskrybentów i 2,5 mln aktywnych twórców.

Gwałtowny wzrost popularności platformy pod kierownictwem Radvinsky'ego sprawił, że znalazła się pod lupą polityków i organów regulacyjnych.

Niedawny dokument BBC ujawnił zarzuty dotyczące wykorzystywania, przymusu i przemocy wobec twórców.

W 2024 r. brytyjskie organy regulacyjne wszczęły dochodzenie, podejrzewając, że osoby poniżej 18. roku życia mogły mieć zbyt łatwy dostęp do treści pornograficznych publikowanych na OnlyFans. Firma tłumaczyła wówczas problem usterką techniczną.

Postępowanie zakończyło się karą dla spółki w wysokości około 1 mln funtów (ok. 5,02 mln zł). Brytyjski regulator telekomunikacji, Ofcom, stwierdził, że przekazała one niepełne lub nieprawidłowe informacje o stosowanych metodach weryfikacji wieku użytkowników.

Również twórcy publikujący na platformie podważają przekonanie, że tworzenie materiałów o charakterze erotycznym to szybki sposób na wzbogacenie się.

We wtorek dyrektor generalna OnlyFans Keily Blair poinformowała, że od uruchomienia platformy dziesięć lat temu firma wypłaciła twórcom łącznie ponad 30 mld dolarów (ok. 110,56 mld zł).

„OnlyFans daje ludziom realne możliwości. Tworzy bezpieczne i regulowane środowisko, w którym mogą zarabiać na swoich treściach, docierając do odbiorców na całym świecie," powiedziała.

„Jako firma z siedzibą w Wielkiej Brytanii wnieśliśmy również znaczący wkład w brytyjską gospodarkę, płacąc od 2016 r. ponad 600 mln funtów (ok. 3,01 mld zł) podatków," dodała.

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Opracowanie: Julita Waleskiewicz