'Straciłem oszczędności po oszukańczej rozmowie o pracę'

Mężczyzna w szaroniebieskiej koszuli siedzi przy biurku i patrzy w ekran laptopa

Źródło zdjęcia, Getty Images

    • Autor, Joe Tidy
    • Stanowisko, korespondent ds. cyberbezpieczeństwa
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 2 min

Warto uważać na fałszywe ogłoszenia w serwisach rekrutacyjnych. Jeden z użytkowników stracił ponad 90 tys. złotych po tym, jak rzekomy rekruter nakłonił go do pobrania zamaskowanego złośliwego oprogramowania.

Poszkodowany, który chce zachować anonimowość, mówi, że oszust skontaktował się z nim przez LinkedIn. Niedługo później wysłał mu dokument dotyczący „standardowego testu kompetencji".

W ciągu kolejnych godzin hakerzy opróżnili jego konta kryptowalutowe z 18 tys. funtów (około 90,6 tys. złotych) oszczędności.

„To okropne uczucie stracić tak znaczną kwotę. Nie życzyłbym tego nawet najgorszemu wrogowi," powiedział poszkodowany.

Zatłoczony rynek pracy

Platformy rekrutacyjne LinkedIn i Indeed ostrzegają przed rosnącą liczbą oszukańczych ofert.

Z danych opublikowanych przez LinkedIn wynika, że celem oszustów są zwłaszcza członkowie pokolenia Z.

„Najbardziej narażone są młode osoby na rynku pracy. Mimo to prawie jedna trzecia z nich (32%) przyznaje, że ignoruje sygnały ostrzegawcze ze względu na konkurencję o stanowiska," czytamy w komunikacie platformy.

Przedstawiciele LinkedIn powiedzieli BBC, że na zatłoczonym rynku pracy „wielu młodych ludzi uważa, że nie mogą sobie pozwolić na sceptycyzm... gdyż mają poczucie, że możliwości zdarzają się tak rzadko".

Zwrócili też uwagę na zamieszczone na portalu porady mające pomóc chronić się przed oszustwami. Podpowiadają one, jak zweryfikować, czy firma i oferta pracy są prawdziwe.

Osoba, która straciła oszczędności wskutek ataku hakerów, złożyła wcześniej wypowiedzenie i jasno zaznaczyła na LinkedIn, że szuka nowej pracy.

Fałszywy rekruter wysłał jej potencjalną ofertę i przeprowadził wstępną zdalną rozmowę. Następnie poprosił ofiarę o wykonanie „standardowego testu kompetencji" zgodnie z instrukcjami w arkuszu Google Sheets.

Dokument zawierał złośliwe oprogramowanie.

Po wykonaniu zadania kandydat położył się spać. Po przebudzeniu odkrył, że w jego portfelach internetowych brakuje oszczędności.

„Wyczyściłem komputer i zmieniłem wszystkie hasła. Byłem wyczerpany emocjonalnie i psychicznie," powiedział.

„Czułem mieszankę niedowierzania i gniewu - wobec hakerów i siebie samego."

Fałszywi rekruterzy i złośliwe aplikacje

Charlie Kelly - badacz cyberbezpieczeństwa i współzałożyciel platformy Have I Been Squatted - przeanalizował, jak działał atak. Przekonuje, że nowe oszustwa rekrutacyjne są stosunkowo trudne do wykrycia.

„Nie chodziło o źle napisany e-mail z podejrzanym załącznikiem. Przeprowadzono proces przypominający prawdziwą rozmowę kwalifikacyjną, z użyciem prawdziwych stron Google i konta Google. Oprogramowanie, o którego pobranie poproszono kandydata, było podpisane cyfrowo, jak każda legalna aplikacja," tłumaczy.

Inne osoby zgłaszały podobne ataki za pośrednictwem platformy rekrutacyjnej Indeed. Również ona opublikowała w lipcu porady, jak uniknąć oszustw.

Przestępcy wykorzystują też stres związany z rozmowami o pracę, by skłonić kandydatów do pobrania złośliwych aplikacji mobilnych. Wśród znanych fałszywych aplikacji są Indeed Interview i MyInterview.

Według Malwarebytes, firmy zajmującej się cyberbezpieczeństwem, fałszywi rekruterzy wysyłają wiadomości w rodzaju: „przeprowadź rozmowę, instalując aplikację Indeed" lub „warunki wynagrodzenia dostępne po zainstalowaniu aplikacji".

Po pobraniu złośliwe aplikacje umożliwiają hakerom dostęp do prywatnych danych. Oszuści używają ich do wymuszania okupu lub bezpośrednich ataków na oszczędności.

„Rozmowy kwalifikacyjne za pośrednictwem platformy Indeed odbywają się w całości w przeglądarce. Nigdy nie wymagają pobierania specjalnej aplikacji," czytamy w komunikacie platformy.

„Każda wiadomość prosząca kandydatów o pobranie aplikacji, by wziąć udział w rozmowie kwalifikacyjnej, jest fałszywa," dodaje Indeed.

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Opracowanie: Joanna Kozłowska