Rozłam w PiS. Ponad 30 posłów wykluczonych z partii

Mężczyzna z ciemnymi, krótkimi włosami ,w czarnych okularach, białej koszuli i w niebieskiej marynarce stoi w otoczeniu pięciu osób, przed nimi znajdują się mikrofony prasy

Źródło zdjęcia, EPA/Shutterstock

    • Autor,
    • Stanowisko, Korespondent BBC w Warszawie
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 5 min

Największa partia opozycyjna w Polsce, Prawo i Sprawiedliwość (PiS), usuwa ze swoich szeregów ponad 30 parlamentarzystów. To największy rozłam w historii ugrupowania.

Wykluczenie parlamentarzystów związanych z bardziej umiarkowanym skrzydłem partii, skupionym wokół byłego premiera Mateusza Morawieckiego, stanowi poważne przetasowanie na polskiej prawicy i przyspiesza proces jej dalszej fragmentacji.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że grupa „około 30" osób de facto sama opuściła partię, nie składając deklaracji lojalności wobec ugrupowania przed upływem wyznaczonego terminu w nocy z czwartku na piątek.

"Fakt jest oczywisty, wszyscy wiedzieli, co mają podpisać i jednocześnie wszyscy wiedzieli jakie są skutki niepodpisania. I podjęli taką decyzję, jaką podjęli. W żadnym wypadku nie chcemy się rozstawać w jakiejś niechęci czy tym bardziej w jakichś silniejszych jeszcze uczuciach negatywnych. Tak się po prostu ułożyło," stwierdził Jarosław Kaczyński w trakcie oświadczenia dla mediów.

Mateusz Morawiecki doprecyzował później, że deklaracji nie podpisało 40 posłów, jeden senator i trzech europosłów.

PiS od lat stara się utrzymać pozycję dominującej siły po prawej stronie polskiej sceny politycznej, skupiając zarówno polityków centrowych, jak i prawicowych nacjonalistów, co prowadzi do rywalizacji między różnymi frakcjami wewnątrz partii.

W 2010 roku trzech posłów PiS i dwóch europosłów odeszło z ugrupowania, tworząc nowe środowisko polityczne – Polskę Jest Najważniejszą (PJN). Twierdzili wówczas, że partia znalazła się pod wpływem skrajnie prawicowych środowisk.

Mężczyzna z siwymi włosami, w białej koszuli i czarnym garniturze przemawia z mównicy

Źródło zdjęcia, EPA / Shutterstoc

Rok później Zbigniew Ziobro oraz dwóch innych europosłów zostali wykluczeni z PiS po tym, jak Ziobro stwierdził, że partia powinna podzielić się na dwa odrębne ugrupowania – jedno centrowe, a drugie narodowo-konserwatywne.

Tamte rozłamy nie zaszkodziły wyborczym wynikom PiS i niewykluczone, że podobnie będzie tym razem. Jednak obecny bunt ma znacznie większą skalę niż wcześniejsze konflikty wewnątrz partii.

W miarę jak Jarosław Kaczyński się starzeje – ma obecnie 77 lat – nasila się rywalizacja o jego sukcesję, ujawniając pogłębiający się podział między skrzydłem narodowo-konserwatywnym a obozem Mateusza Morawieckiego.

PiS zdobyło najwięcej głosów w wyborach parlamentarnych w 2023 roku, jednak utraciło władzę, ponieważ nie zdołało stworzyć koalicji dysponującej większością parlamentarną.

Podziały stały się widoczne publicznie po tym, jak w marcu Morawiecki został pominięty jako kandydat partii na premiera w przyszłorocznych wyborach. Zamiast niego PiS wskazało Przemysława Czarnka, reprezentującego bardziej narodowo-konserwatywne skrzydło ugrupowania.

W kwietniu Morawiecki powołał stowarzyszenie „Rozwój Plus", które – jak podkreślał – ma przede wszystkim pełnić funkcję gospodarczego think tanku dla osób krytycznie oceniających niektóre działania PiS i Konfederacji, ugrupowania, które od 2023 roku zyskują na popularności w sondażach.

Część czołowych polityków PiS uznała jednak, że stowarzyszenie jest początkiem planu stworzenia konkurencyjnej partii. Morawiecki zaprzeczał tym zarzutom, powtarzając to również po decyzji Jarosława Kaczyńskiego.

"Do ostatniej chwili walczyliśmy o jedność obozu Prawa i Sprawiedliwości, jeszcze dzisiaj rano wysłałem list z pewnymi nowymi propozycjami do pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, po to, żeby podkreślić, że deklaracja, która została wynegocjowana, jest deklaracją o bardzo solidnej podstawie," powiedział Mateusz Morawiecki na konferencji prasowej.

"Zależało nam na tym, żeby w ramach tego, co wcześniej zostało ustalone w kwietniu tego roku, czyli w oparciu o tę strategię, która umownie się nazywa strategią dwóch płuc, żeby rzeczywiście w ten sposób realizować nasz sposób, model dotarcia do bardzo różnorodnych grup wyborców," kontynuował.

Jarosław Kaczyński zapowiedział, że we wtorek zbierze się Komitet Polityczny PiS, który ma zatwierdzić usunięcie tej grupy z partii.

Politolożka prof. Dorota Piontek powiedziała, że daje to PiS kilka dni na przeprowadzenie indywidualnych rozmów z posłami, aby przekonać mniej rozpoznawalnych członków grupy do pozostania w partii i ograniczyć skalę strat.

"Wszytko wskazywało od pewnego czasu, że do jakiegoś przesilenia w PiS musi dojść. Wiadomo było, że Jarosław Kaczyński musi podjąć jakąś decyzję. Natomiast, jeżeli z formalnego punktu widzenia decyzje personalne zostaną przypieczętowane we wtorek, to mamy kilka dni na indywidualne rozmowy. Na to liczy kierownictwo PiS, bo chce, by liczba wykluczonych z partii posłów się zmniejszyła - powiedziała PAP prof. UAM dr hab. Dorota Piontek z Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Mateusz Morawiecki nie ujawnił, jakie są jego najbliższe plany. Zaapelował też do Jarosława Kaczyńskiego o zmianę decyzji, jednak wielu obserwatorów przypuszcza, że może on utworzyć nową partię oraz własne koło parlamentarne.

Niedawne sondaże opinii publicznej wskazywały, że na takie ugrupowanie gotowych byłoby zagłosować od 6 do 7 proc. respondentów.

Takie wyniki – nawet jeśli okażą się nietrafione – pozostają wyraźnie niższe od notowań głównych prawicowych konkurentów PiS.

Według serwisu ewybory.eu poparcie dla prawicowo-libertariańskiej Konfederacji wzrosło z 7,2 proc. w czasie wyborów parlamentarnych w 2023 roku do 13,5 proc. obecnie. Z kolei skrajnie prawicowa Korona Grzegorza Brauna (KPP), kierowana przez negującego Holokaust Grzegorza Brauna, może liczyć na 9,2 proc. poparcia – wynika z danych agregatora sondaży.

Politolog z Uniwersytetu Łódzkiego dr Maciej Onasz uważa, że na rozłamie skorzystają zarówno Konfederacja, jak i koalicja rządząca, która nadal zajmuje pierwsze miejsce w sondażach ze średnim poparciem wynoszącym 29,3 proc. według ewybory.eu.

„Z tego, co wydarzyło się w Prawie i Sprawiedliwości, może się cieszyć obóz rządzący i Konfederacja, która może być w pierwszej kolejności tą siłą polityczną, która będzie zyskiwać wyborców. Przynajmniej tych, którzy stwierdzą, że Kaczyński i Morawiecki poszli za daleko i trzeba szukać innej politycznej platformy," powiedział dr Maciej Onasz w rozmowie z PAP.

Dodał:

„Wygląda na to, że będziemy mieli teraz PiS, który będzie się radykalizował. Ta radykalizacja oznacza przesuwanie się partii w prawo, zgodnie ze starą zasadą, że na prawo od PiS nie może istnieć już żadna znacząca siła polityczna. To zasada, która nie przystaje już do dzisiejszych realiów, ale Jarosław Kaczyński najwyraźniej nadal pozostaje jej wierny".

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska