Co o Booking.com mówi fałszywa oferta noclegu przy Downing Street 10?

Źródło zdjęcia, Reuters
- Autor, Liv McMahon
- Stanowisko, reporterka ds. technologii
- Data publikacji
- Czas czytania: 4 min
Organizacja konsumencka Which? twierdzi, że udało jej się utworzyć na Booking.com fałszywą ofertę noclegu w siedzibie brytyjskiego premiera.
Brytyjska organizacja poinformowała, że jej pracownicy z powodzeniem zarezerwowali fikcyjny pobyt przy Downing Street 10. Zamieścili też fałszywą opinię, w której jako największą atrakcję wskazali spotkanie z mieszkającym tam kotem Larrym.
Organizacja twierdzi, że mimo wyraźnych oznak, że ogłoszenie było fałszywe, platforma usunęła je dopiero dwa miesiące po zamieszczeniu.
„To ograniczony test, który nie odzwierciedla doświadczeń związanych z milionami ofert i recenzji na naszej platformie," powiedział BBC rzecznik Booking.com.
Według Booking.com fikcyjna oferta była nieaktywna przez większość czasu przed usunięciem. Dlatego, jak podaje platforma, „nie doszło do uruchomienia części automatycznych mechanizmów wykrywania oszustw".
Decyzją Which? użytkownicy mogli zobaczyć ofertę i złożyć prośbę o rezerwację jedynie przez 20 minut. W tym czasie pracownicy organizacji zdążyli zarezerwować fikcyjny pobyt.
Rzecznik Booking.com dodał, że platforma dysponuje „szeregiem kontroli i procedur weryfikacyjnych" zapewniających bezpieczeństwo. Stwierdził, że sztuczna inteligencja i inne nowe technologie „pomagają nam wykrywać i usuwać większość fałszywych ofert w ciągu 24 godzin".
Redaktor działu podróży magazynu Which?, Rory Boland, stwierdził jednak, że kontrole stosowane przez platformę „nie spełniają swojej roli".
„Jeśli rzekomo zaawansowane systemy sztucznej inteligencji Booking.com nie są w stanie rozpoznać, że Downing Street 10 to nie wakacyjny obiekt na wynajem, nic dziwnego, że oszuści tak łatwo wykorzystują tę platformę," powiedział.
„To, że udało nam się wystawić na wynajem najbardziej znany adres w Wielkiej Brytanii, mogłoby wydawać się zabawne, gdyby nie było tak poważnych konsekwencji dla turystów. Przez fałszywe oferty i oszukańcze linki mogą oni stracić tysiące funtów."
To nie pierwszy raz, gdy platforma spotyka się z krytyką dotyczącą bezpieczeństwa klientów.
'Atrakcyjna lokalizacja w centrum'
18 czerwca organizacja Which? zamieściła na Booking.com ofertę „jednopokojowego apartamentu w sercu Londynu".
Jako adres obiektu podano Downing Street 10; wykorzystano też zdjęcia charakterystycznych czarnych drzwi siedziby premiera. Opis zachwalał jednopokojowy apartament „w atrakcyjnej lokalizacji w centrum miasta".

Źródło zdjęcia, Which?/Booking.com
W ciągu 20 minut, gdy było możliwe składanie próśb o rezerwację fałszywego noclegu, chęć pobytu zgłosiło 14 osób.
Przyjęto jedynie zgłoszenie pracownika Which?.
Organizacja wysłała mu następnie wiadomość za pośrednictwem systemu Booking.com. Wiadomość zawierała prośbę o kliknięcie zewnętrznego linku, by potwierdzić dane płatnicze.
Strony rezerwacyjne zwykle blokują takie działania, by chronić klientów przed oszustwami.
Jak twierdzi Which?, Booking.com nie oznaczył ani nie usunął jednak przesłanego przez organizację linku zewnętrznego.
Według rzecznika platformy znajdują się na niej „widoczne przypomnienia, by nie klikać linków, co do których użytkownicy nie mają pewności".
Wydaje się, że również fałszywa recenzja zamieszczona przez Which? przeszła weryfikację platformy - choć miała wszelkie znamiona żartu.
„To niewiarygodne, że Booking.com pozwolił nam zatrzymać się przy Downing Street 10, w domu brytyjskiego premiera," napisano w recenzji.
Platforma usunęła ogłoszenie 27 sierpnia.

Źródło zdjęcia, Which?/Booking.com
Niektórzy już wcześniej oskarżali firmę o niewystarczającą ochronę klientów przed cyberprzestępcami.
„Oszustwa dotykają wielu branż. 80% dorosłych Brytyjczyków uważa, że stają się coraz bardziej zaawansowane," powiedział rzecznik Booking.com. Dodał, że firma nadal wzmacnia zabezpieczenia.
Organizacja Which? uważa jednak, że władze powinny robić więcej, by zmusić serwisy rezerwacyjne do szybkiego usuwania fałszywych ofert.
Brytyjska ustawa o bezpieczeństwie w internecie zobowiązuje firmy, które wykryją na swoich platformach oszukańcze lub nielegalne treści, do wykazania, że starają się je usunąć.
Rory Boland wezwał Ofcom, brytyjskiego regulatora odpowiedzialnego za egzekwowanie ustawy, do „zdecydowanego rozprawiania się z nieodpowiedzialnymi platformami internetowymi, które narażają konsumentów na oszustwa".
„W przypadku nielegalnych treści publikowanych przez użytkowników platformy mają już obowiązki prawne. Prawo wymaga od nich szybkiego usuwania takich materiałów, gdy tylko się o nich dowiedzą," powiedział rzecznik regulatora w wywiadzie dla Which?.
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.
Opracowanie: Julita Waleskiewicz










