Idris Elba: 'Nie próbujcie robić z Jamesa Bonda postaci 'woke''

Idris Elba ma na sobie kremową marynarkę i biały T-shirt.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Elba jest znany z ról w serialach „Prawo ulicy" i „Luther". Występuje też w nowym filmie „Władcy Wszechświata"
    • Autor, Emma Saunders
    • Stanowisko, Reporterka ds. kultury
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 2 min

Brytyjski aktor Idris Elba mówi, że James Bond nie powinien stać się „woke" oraz że część widowni nie zaakceptowałaby czarnoskórego agenta 007.

Idris podkreślał wcześniej, że „nigdy nie brał udziału w wyścigu" o rolę Bonda, mimo wieloletnich spekulacji. W rozmowie z GQ przyznał jednak, że mimo wszystko czuł się zaszczycony takimi sugestiami.

Powiedział, że Bond „został napisany w określony sposób nie bez powodu". Dodał jednak, że łączenie go z tą rolą odbierał jako komplement.

„Realnie rzecz biorąc, niektóre rynki po prostu tego nie akceptują," powiedział Idris, odnosząc się do idei obsadzenia w roli Bonda czarnoskórego aktora.

„Bond jest popularny na całym świecie. I [nie wszyscy widzowie] zaakceptują w tej roli czarnoskórego mężczyznę, Afrykańczyka. To nie odpowiada ich preferencjom kulturowym. Kropka."

Idris kontynuował: „Bond jest tak nierealistyczny, że odrobina realizmu jest dobra, ale nie próbujmy robić z niego postaci 'woke'. Myślę, że trzeba pozostać wiernym temu, czym jest: formą eskapizmu. Nie próbujmy odpowiadać na gusta całego świata. Niech będzie po prostu Bondem."

Aktor, który obecnie gra w filmie „Władcy Wszechświata" jako Man-at-Arms, zażartował z faktu, że jego najnowsza postać - bohater kreskówki z lat 80. z rudym wąsem - jest do niego zupełnie niepodobna.

„Trochę się nad tym zastanawiałem. Ale potem pomyślałem: 'O czym ja mówię?! Man-at-Arms może być dowolnego koloru! Przecież ma zielone nogi, na miłość boską!'"

Domniemana obsada

Poszukiwania nowego odtwórcy roli agenta 007 rozpoczęły się oficjalnie w ubiegłym miesiącu - po latach spekulacji i oczekiwania na to, kto zastąpi Daniela Craiga.

Jak podaje hollywoodzki serwis Variety, od kilku tygodni odbywają się castingi. To może oznaczać, że długie oczekiwanie na nowego Jamesa Bonda powoli dobiega końca.

„Choć nie planujemy komentować szczegółów w trakcie procesu castingowego, z niecierpliwością czekamy, by podzielić się kolejnymi informacjami z fanami 007, gdy nadejdzie odpowiedni moment," przekazała firma Amazon.

Od premiery filmu „Nie czas umierać" - w którym Craig pojawił się w roli Bonda po raz ostatni - minęło już pięć lat.

Od tej pory studio ogłosiło, że reżyserią kolejnej części zajmie się Denis Villeneuve, znany z filmu „Diuna", a scenariusz napisze twórca „Peaky Blinders" – Steven Knight.

Variety informuje też, że za poszukiwania nowego odtwórcy głównej roli odpowiada Nina Gold – jedna z czołowych dyrektorek castingu w Hollywood. Gold pracowała przy takich produkcjach jak „Paddington", „Gwiezdne wojny", „Park Jurajski" czy „Mamma Mia!"

Wśród potencjalnych kandydatów do roli wymienia się Calluma Turnera, który niedawno poślubił Duę Lipę, a także Henry'ego Cavilla i Aarona Taylora-Johnsona.

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Nicole Frydrych