Peter Magyar wygrywa wybory miażdżącą przewagą, kończąc erę Viktorа Orbana na Węgrzech

Czas czytania: 3 min

Szesnaście lat rządów Viktora Orbana dobiegło końca, a system potępiany jako „autokracja wyborcza" legł w gruzach, pokonany przez 45-letniego byłego działacza obozu władzy, który przekonał większość Węgrów, by położyć mu kres.

„Zrobiliśmy to," powiedział Peter Magyar w Budapeszcie do tłumu wiwatujących zwolenników na placu nad Dunajem, z którego roztacza się widok na majestatyczny budynek parlamentu po drugiej stronie rzeki.

„Razem obaliliśmy węgierski reżim".

Wstępne wyniki wyborów, oparte na ponad 98% policzonych głosów, wskazują, że jego partia Tisza może otrzymać aż 138 mandatów, Fidesz Orbana 55, a skrajnie prawicowa Nasza Ojczyzna – sześć.

Przez dwa lata Magyar objeżdżał wsie, miasteczka i miasta, budując dynamicznie rosnący ruch i mobilizując Węgrów zmęczonych nepotyzmem i korupcją, które przez lata stały się powszechnym elementem życia publicznego.

„Nigdy wcześniej w historii demokratycznych Węgier tak wielu ludzi nie wzięło udziału w głosowaniu – i żadna partia nigdy nie otrzymała tak silnego mandatu," powiedział w niedzielę wieczorem, po tym jak do urn poszło rekordowe 79,5% uprawnionych do głosowania.

Rządy Orbana - budowane poprzez cztery kolejne zwycięstwa wyborcze i przytłaczające większości - zakończyły się w ciągu kilku minut.

Gdy zwolennicy Magyara czekali w napięciu na placu po budańskiej stronie Dunaju, lider Tiszy opublikował w mediach społecznościowych niezwykłą wiadomość: „Viktor Orban właśnie zadzwonił do mnie i pogratulował nam zwycięstwa".

Jednak chwilę później sam Orban pojawił się na scenie w centrum konferencyjnym, położonym około kilometra w dół rzeki, po drugiej stronie Dunaju, w otoczeniu ponuro wyglądających kolegów z partii Fidesz.

„Wynik wyborów jest jednoznaczny i bolesny" – powiedział, dziękując szacowanym 2,5 mln Węgrów, którzy pozostali mu wierni. „Nadchodzące dni będą czasem leczenia naszych ran."

Tusk gratuluje Magyarowi

Magyar powoli przeciskał się przez tłum, zanim wszedł na scenę w towarzystwie partyjnych współpracowników.

„Dokonaliście dziś cudu, Węgry zapisały dziś historię," powiedział do zgromadzonych, którym towarzysowały okrzyki: „Ria! Ria! Hungaria!".

Magyar porównał zwycięstwo wyborcze do węgierskiej rewolucji z 1848 roku oraz do powstania przeciwko sowieckiej okupacji w 1956 roku.

„Rosjanie do domu" – skandowali zwolennicy Magyara, gdy przyszły premier Węgier zapowiadał poprawę relacji z Unią Europejską.

Wśród pierwszych europejskich przywódców, którzy pogratulowali Magyarowi „wspaniałego zwycięstwa", był premier Polski Donald Tusk, dodając po węgiersku: „Ruszkik haza" – „Rosjanie do domu".

Lider Tiszy zapowiedział, że jego pierwszą zagraniczną podróżą jako premiera będzie wizyta w Warszawie w celu wzmocnienia tysiącletniej przyjaźni między Węgrami a Polską.

Zapowiedział również wyjazd do Brukseli, gdzie zamierza przekonywać Komisję Europejską do odblokowania do 17 mld euro funduszy wstrzymanych z powodu niewystarczających działań na rzecz zwalczania korupcji oraz utrzymania niezależności sądownictwa.

Magyar zapowiedział cofnięcie zmian wprowadzonych za rządów Orbana w edukacji i ochronie zdrowia, walkę z korupcją, przywrócenie niezależności sądownictwa oraz likwidację powszechnie znienawidzonego systemu patronatu znanego jako NER, który sprzyjał wzbogacaniu się lojalistów partii rządzącej i marnotrawieniu środków publicznych.

Aby wprowadzić te zmiany do konstytucji, potrzebna była większość dwóch trzecich – czyli 133 z 199 mandatów w węgierskim parlamencie. Choć ostateczne wyniki nie są jeszcze znane, partia Tisza jest na dobrej drodze do zdobycia 138 miejsc.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Magdalena Mis