'Mam 96 lat i 15 milionów obserwujących'. Seniorki podbijają TikToka

96-letnia babcia Droniak pozuje z kieliszkiem martini. Ma na sobie różowy, błyszczący top oraz biały futrzany szal. W tle widać toaletkę z lustrem otoczonym podświetlanymi żarówkami.
Podpis zdjęcia, Babcia Droniak pokrywa koszty pobytu w domu opieki dzięki zarobkom z działalności w mediach społecznościowych.
    • Autor, Yasmin Rufo
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 4 min

96-letnia Lillian Droniak, znana w mediach społecznościowych jako Babcia Droniak, zyskała dużą popularność po tym, jak w czerwcu poinformowała, że grozi jej eksmisja z domu opieki za organizowanie imprez.

Placówka potwierdziła później, że rzeczywiście rozważała taki krok. Ostatecznie strony doszły jednak do porozumienia, które pozwoliło Droniak organizować spotkania, pod warunkiem że nie będzie serwować alkoholu.

Mając 15 milionów obserwujących, Droniak zamieniła swoją internetową popularność w dochodowy biznes. Zarobki ze współprac reklamowych pozwalają jej pokrywać koszty pobytu w domu opieki, które wynoszą 12 tys. dolarów (około 47 tys. zł) miesięcznie.

Mieszkanka stanu Connecticut jest jedną z wielu starszych kobiet, które zdobyły niespodziewaną popularność w internecie. Większość ich obserwujących jest na tyle młoda, że mogłaby być ich wnukami.

Od mody i gotowania po randkowanie i prowadzenie domu - seniorki znajdują w mediach społecznościowych nowych odbiorców, a niektóre także nowy cel i energię do działania.

'Pokazuję, że starzenie się wcale nie jest takie złe'

„Zawsze wiedziałam, że mam w sobie coś, co może przynieść mi sławę. Nie sądziłam tylko, że stanie się to dopiero po dziewięćdziesiątce," mówi Droniak.

Jak wspomina, wnuk zaczął pomagać jej publikować filmy w 2020 roku. Początkowo był to sposób na zabicie nudy.

Według Droniak jej popularność wynika z tego, że pokazuje, iż życie nie kończy się na starości.

„Młodzi często myślą, że starsi ludzie tylko siedzą i patrzą w ścianę. A ja pokazuję, że starość wcale nie musi być taka zła. Nadal można dobrze się bawić, a ja wciąż czasem imprezuję i wychodzę z domu."

Jej wnuk pomaga jej tworzyć sponsorowane treści publikowane w mediach społecznościowych. Wśród partnerów są marki z branży spożywczej i kosmetycznej.

Zarobione pieniądze pozwalają jej opłacać pobyt w domu opieki. Część środków trafia również do funduszu edukacyjnego dla jej prawnuków.

Choć fani rozpoznają ją na ulicy, Droniak twierdzi, że jej popularność wygląda inaczej w domu opieki.

„Oni tego nie rozumieją, bo nie korzystają z TikToka," mówi.

'Bardzo uważnie wybieram współprace reklamowe'

Po drugiej stronie Atlantyku jest Viv Truran - równie energiczna i pełna humoru 82-latka z Cardiff.

Po śmierci męża zaczęła publikować treści na Instagramie. Pomysł podsunęła jej sąsiadka, która zaproponowała nagrywanie jej barwnych stylizacji.

Viv Truran pozuje na zewnątrz w różowym swetrze i różowych spodniach.
Podpis zdjęcia, Viv Truran pokazuje swoje barwne stylizacje ponad 800 tysiącom obserwujących.

Teraz nagrywa dwa filmy dziennie w swojej sypialni, którą zamieniła w domowe studio. Pokazuje w nich swoje ubrania, 22 pary okularów i dwie szuflady pełne apaszek.

„Wstaję rano i nie schodzę na dół, dopóki nie nagram porannego filmu. Jestem w tej kwestii bardzo zdyscyplinowana," mówi.

Prowadzi również zeszyt, w którym zapisuje liczbę obserwujących i wyświetleń. Obecnie korzysta już z piątego.

Viv Truran często jest rozpoznawana przez przechodniów. Wiele z nich to kobiety po dwudziestce i trzydziestce, które mówią, że boją się starości. Truran stara się pokazać im, że nie musi być ona taka straszna.

Jej popularność zauważyły także marki. Truran przyznaje, że trudno byłoby jej rezygnować z takich propozycji, ale bardzo starannie wybiera współprace.

„Odrzuciłam kilka dużych kontraktów, bo to po prostu nie było w moim stylu. Bardzo uważnie wybieram współprace reklamowe. Muszę naprawdę lubić markę, z którą pracuję."

'Płaczę, gdy ludzie wysyłają mi wiadomości z całego świata'

Naomi Barker z agencji marketingowej We Are Social twierdzi, że starsi twórcy są atrakcyjni dla marek, ponieważ często budują „bardzo lojalne i zaangażowane" społeczności. Jak dodaje, ich odbiorcy często mają więcej pieniędzy do wydania, co zwiększa ich atrakcyjność dla marek.

Nonna Gracie pozuje w czarnym fartuchu w białe paski i białej bluzce, trzymając kieliszek czerwonego wina.
Podpis zdjęcia, Internauci nazywają Nonnę Gracie „włoską babcią internetu".

83-letnia Grace Geramita ma miliony obserwujących, którzy oglądają, jak przygotowuje potrawy według przepisów, z których korzysta od dziesięcioleci.

Znana jako Nonna Gracie, przeprowadziła się z Włoch do Stanów Zjednoczonych, gdy miała 18 lat. Pracowała jednocześnie w kilku miejscach, aby utrzymać swoje dwie córki. Dziś zarabia więcej niż kiedykolwiek wcześniej.

Sześć lat temu jej wnuk Matthew zaproponował, by nagrywali filmy z jej gotowaniem. Początkowo nie była przekonana, bo nie znała się na mediach społecznościowych i, jak sama mówi, „nie mówi zbyt dobrze po angielsku". Nagrania szybko jednak zdobyły popularność.

„Zawsze płaczę, gdy ludzie wysyłają mi wiadomości z całego świata," mówi.

Jak podkreśla, jej treści dotyczą nie tylko jedzenia. Chce także przekazywać tradycję wspólnego spędzania czasu przy stole i budowania rodzinnych więzi.

'Internetowa babcia' dla milionów obserwujących

Naomi Barker z We Are Social twierdzi, że to właśnie część uroku seniorek podbijających TikToka - oferują one „poczucie komfortu w niepewnych czasach".

Jej zdaniem publikowane przez nie treści mogą pełnić dla obserwatorów rolę „internetowej babci", dając poczucie bliskości, ciepła i wsparcia.

Barbara Costello stoi w kuchni, ubrana w fartuch i trzyma formę do pieczenia babeczek.
Podpis zdjęcia, Barbara Costello mówi, że wiele osób postrzega ją jak matkę lub babcię, której nigdy nie miały.

Tak jest w przypadku Barbary Costello. 77-letnia była nauczycielka publikuje dziś w mediach społecznościowych filmy o gotowaniu, sprzątaniu i prowadzeniu domu.

Jej obserwatorzy często mówią, że przypomina im własne mamy i babcie. Niektórzy nazywają ją nawet „mamą, której nigdy nie mieli".

Costello współpracuje z markami, ale podkreśla, że zawsze dokładnie zastanawia się, czy chce sygnować dany produkt swoim nazwiskiem.

Jak mówi, największą radość sprawiają jej spotkania autorskie, podczas których pojawiają się jej dawni uczniowie, często już z własnymi dziećmi.

„To niezwykłe uczucie. Naprawdę nie mogę uwierzyć, że tak wygląda dziś moje życie.''

Przy tłumaczeniu tego artykułu, który oryginalnie był napisany w języku angielskim, użyto narzędzi AI. Dziennikarz BBC sprawdził tłumaczenie przed publikacją. Więcej o tym, jak używamy AI.

Edycja: Julita Waleskiewicz