'Każdy mecz jest dla mnie trochę szalony': Maja Chwalińska zagra w półfinale Rolanda Garrosa

Źródło zdjęcia, Getty Images
- Autor, Harry Poole
- Stanowisko, Dziennikarz BBC Sport
- Data publikacji
- Czas czytania: 2 min
Maja Chwalińska pokonała Rosjankę Annę Kalinską w ćwierćfinale wielkoszlemowego turnieju French Open w Paryżu i awansowała do półfinału, w którym zmierzy się z Rosjanką Dianą Sznajder. To największy sukces w karierze Polki.
Zajmująca 114. miejsce w światowym rankingu zawodniczka była oszołomiona po znakomitym zwycięstwie 7-6 (7-3), 6-3 nad rozstawioną z numerem 22 Kalinską w wyjątkowo wietrzny dzień w Paryżu.
Chwalińska jest drugą kwalifikantką po Nadii Podoroskiej w 2020 roku, która osiągnęła półfinał singla na kortach Rolanda Garrosa.
Polka jest szóstą kwalifikantką w erze Open, która dotarła do półfinału singla kobiet w turnieju wielkoszlemowym.
Tylko jedna – Brytyjka Emma Raducanu na US Open 2021 – zdobyła później tytuł.
„Szczerze mówiąc, nie wiem, co się dzieje," powiedziała Chwalińska publiczności.
„Wiem, że się powtarzam, ale każdy mecz tutaj jest dla mnie trochę szalony".
To niezwykła passa Chwalińskiej, która przyjechała na turniej mając na koncie zaledwie dwa zwycięstwa w głównym rankingu turniejów rangi WTA.
Jej jedyne zwycięstwo w meczu podczas turnieju wielkoszlemowego miało miejsce na Wimbledonie w 2022 r. – teraz na paryskiej mączce Chwalińska ma na koncie serię ośmiu wygranych meczów, tracąc po drodze tylko jednego seta.
Wszystko zdaje się układać dla zawodniczki, która kiedyś obawiała się, że może na dobre odejść od sportu.
Chwalińska przez dwa lata zmagała się z depresją i miała bezterminową przerwę od tenisa po porażce w pierwszej rundzie eliminacji Wimbledonu w 2021 r.
Nie miała wówczas pewności, czy kiedykolwiek wróci, ponieważ straciła satysfakcję płynącą zarówno z treningów, jak i rywalizacji.
Dzięki wsparciu najbliższego otoczenia, otwartości innych zawodniczek – takich jak Naomi Osaka – które mówiły o swoim zdrowiu psychicznym, oraz krótkich próbach odnalezienia satysfakcji w innych dyscyplinach, Chwalińska stopniowo zaczęła wracać na kort.
To wszystko doprowadziło ją do tej chwili – pierwszego w karierze półfinału turnieju wielkoszlemowego – oraz czwartkowego starcia z rozstawioną z numerem 25. Sznajder, która pokonała w środę liderkę światowego rankingu, Białorusinkę Arynę Sabalenkę.
Chwalińska prezentowała się w Paryżu z dużą swobodą i imponującą kreatywnością, pokonując po drodze dwie rozstawione zawodniczki oraz mistrzynię olimpijską, Zheng Qinwen.
W meczu z Kalinską wykazała się dużym opanowaniem — najpierw musiała się otrząsnąć po utracie prowadzenia 5:1 w pierwszym secie, a następnie przy stanie 3–2 w tie-breaku wygrała pięć punktów z rzędu i objęła prowadzenie.
W drugim secie zachowała zimną krew, odrabiając stratę przełamania przy próbie zamknięcia meczu własnym serwisem, a następnie wykorzystała pierwszą piłkę meczową przy podaniu Kalinskiej.
„Zdecydowanie byłam zdenerwowana. Oczywiście jestem zestresowana, ale staram się skupić na swojej pracy i swojej grze," powiedziała Chwalińska.
„Nie skupiam się na pewności siebie. Gram przeciwko najlepszym zawodniczkom na świecie, więc nie będę się z nimi porównywać".
Bez względu na to, co wydarzy się w półfinale, Chwalińska jest już teraz na drodze do wyraźnego awansu w rankingu — do czołowej trzydziestki świata.
Dzięki awansowi do półfinału zapewniła sobie również premię w wysokości 750 tysięcy euro — ponad dwukrotnie przewyższającą jej dotychczasowe łączne zarobki w karierze.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Magdalena Mis








